Moje boje: Linksys WRV-200, WRT-150N

Linksys jest dosyć poważanym producentem sprzętu, w końcu to „Cisco dla ubogich”. Niestety jego produkty poza paroma chlubnymi wyjątkami nie grzeszą ani jakością ani bogactwem oferowanych funkcji.

Jako że moja przygoda zaczęła się od WRT54GL – który po wymianie softu, na Tomato staje się bardzo przyzwoitym sprzętem do zastosowań domowych, równie duże oczekiwania miałem o innych rozwiązaniach tejże firmy. Do tej pory właśnie taki tandem pracował u mnie w domu. Jako że mój laptop pracuje w drafcie, pomyślałem sobie ze warto zaopatrzyć się w rozwiązanie wspierające ten standard. Zakupiłem więc Linksys WRT-150N który… okazal sie kompletna porazka. Jak na oryginalny soft przystalo jest potwornie ubogi w funkcje, no i niestety… nie potrafi utrzymac polaczenia z moim Mackiem. Ta sama lokalizacja i zwykly Laptop z WiFi dziala poprawnie. Nie wiem czy to kwesti Maca czy routera, ale serdecznie mu podziekowalem za wspolprace i wrocilem do GLa.

Jako moge ponarzekać na WRV-200 ? W tym samym czasie leciwy GL zaczął również nawalać w firmie. Brak VPNow w Tomato i generalnie problemy przy większej liczbie komputerów (ok 10 urządzeń) zaczynał wariować, stwierdziłem ze czas na urządzenie z serii business 😉 Niestety moje wygórowane oczekiwania (ma działać) również nie zostały zaspokojone. Urządzenie ma problemy z forwardem portów – pomijam taka prosta funkcjonalnosc jak przekierowanie z zewnetrznego portu na inny wewnetrzny nie jest mozliwe, czy nawet poprawnie dzilajacy QOS. Wiecznie wieszajacy sie interface tez nie jest tym co tygrysy lubią najbardziej. Problematyczna jest tez sama zmiana ustawien, ktore nie zawsze „chwytaja”… Także… poddaje partie bez walki – od nowego roku podejmuje walke z m0n0wall’em. Opinia i wyzwawaniem na pewno niebawem sie podziele