Przydatne rozszerzenia dla Komodo Edit

Komodo Edit to darmowa wersja bardzo dobrego edytora komodo IDE. Przez lata używałem EditPlus’a, niestety jego możliwości okazały się zbyt małe. Komodo Edit jest bardzo wygodnym narzędziem dla programisty. Świetnie radzi sobie z obsługą zagnieżdżonego kodu w plikach HTML, posiada autozupełnianie, można pracować zdalnie przez FTP albo SCP.

Niepodważalną zaletą jest też wieloplatformowość Komodo Edit. Jest wersja dla Windows, Linux no i oczywiście Mac OS. Zasadniczo wersje działają w miarę podobnie na każdej platformie, większych różnic nie ma. Przez chwilę używałem nawet wersji pełnej, ale jej koszty są całkiem wysokie. Czego mi brakowało w wersji darmowej? Nie wiele… znalazłem odpowiednie rozszerzenia.

Zbiór rozszerzeń można przeglądać na stronie Komodo Extensions. Oczywiście są też dostępne w samym GUI programu w menu: Tools -> Add-ons

Kontrola wersji

Jeżeli zaczynasz pracować „profesjonalnie” albo w większym zespole – nie obejdzie się bez systemu kontroli wesji. W Komodo IDE (pełna wersja) funkcja ta jest wbudowana. Dla Komodo IDE mamy dwa przydatne rozszerzenia. Pierwsze z nich to SVN-K – które pozwala na korzystanie z dobrodziejstw TortoiseSVN dla platformy Windows. Niestety brak wsparcia dla innych platform.

Drugie rozszerzenie to Komodoin, które dodaje polecenia Git’a do interfejsui Komodo edit. Na szczęście po małych zmianach działa pod Mac OS i Linuxem.

Przeglądanie kodu

W wersji pełnej nie ma z tym problemu, mamy wbudowany system przeglądania kodu, w wersji darmowej wystarczy zainstalować rozszerzenie o wdzięcznej nazwie NST – New Source Tree i mamy do dyspozycji dodatkowy panel, który pozwala przeglądać wygodnie nasze klasy w nawet całkiem rozbudowanym kodzie.

Tłumaczenia

Nie wiem czy was to dotyka, ale mi zdaża się bardzo często tłumaczyć kod z Angielskiego  na Polski odwrotnie. Czasami też wpadają też inne języki w ograniczonych ilościach. Tutaj z pomocą przychodzi KoTranslator, który integruje w naszym edytorze Google Translate. Rozszerzenie tłumaczy „na angielski” więc działa w jedną stronę. Na szczęście źródła są dostępne, więc można lekko je zmodyfikować, aby tłumaczył w inne strony. Ważne: spieszmy się używać GTranslate bo nie wiadomo jak długo usługa będzie jeszcze darmowa!